A great WordPress.com site

Archive for the ‘Rozwój osobisty’ Category

“Co mnie nie zabije to mnie wzmocni”

Czy aby na pewno…?

Zastanawialiście się kiedyś nad tym popularnym powiedzeniem? Od jakiegoś czasu nie mogło mi wyjść z głowy, w końcu zaczęłam je mocno analizować.

Możecie się oczywiście ze mną nie zgodzić, ale kiedyś bardzo wierzyłam, że to prawda, dzisiaj natomiast wiem, że prawdą w tym powiedzeniu jest tylko tyle, że wspomniane „wzmocnienie” polega na zbudowaniu jeszcze jednego muru wokół siebie… Niestety. Negatywne rzeczy, które nas spotykają wcale nie wzmacniają naszej osobowości tak, jak byśmy chcieli, a jedynie powodują stopniowe zamykanie się na ludzi, uczucia, zaufanie. Ile razy można być zranionym, rozczarowanym? W końcu nasza gorycz powoduje, że zamykamy się na kolejne doświadczenia, odgradzamy się murem od ludzi i tym sposobem czujemy się silni, „bo nic nie czujemy, trzymamy dystans”. Ten dystans niszczy nas samych, zabiera nam czucie, czyli to co mamy najcenniejsze.

Najgorszą rzeczą jest nie czuć nic. Niektórzy może się cieszą, że nie mają emocji, ja jednak wolę czuć. W dzisiejszych czasach człowiek-robot jest uważany za ideał, bo nic go nie złamie, pójdzie do przodu mimo wszystko, szkoda tylko, że brak tu wrażliwości. Stąd nieludzkie zachowania, których przecież nie chcemy.

Wracając do tematu – myślę, że najlepszym rozwiązaniem jest odejście od bycia beznamiętnym robotem i zamiast „wzmacniać się” porażkami lepiej je akceptować. Jesteś wolnym człowiekiem i zamiast robić sobie syf w głowie oraz naokoło siebie, puść wolno swoje żale, niech miną, a Ty spójrz naprzód i nie oglądając się za siebie żyj jakby tamto się nie wydarzyło. Dostałeś lekcję, weź z niej suchy wniosek i idź dalej. Nie przywiązuj się emocjonalnie do czegoś, co nie wyszło. Urodziłeś się po to, aby być szczęśliwy 🙂

Advertisements

Oświecenie…?

Oświecenie nie jest ocknięciem się, czymś nagłym. Jest to PROCES kształtujący nasz umysł oraz osobowość w kierunku większej świadomości. Otwiera nas na rzeczywistość coraz bardziej. Niekoniecznie tą, która nas otacza, ale przy okazji TEŻ. Prawda, że do oświecenia potrzeba przebudzenia, ale samo przebudzenie niewiele nam daje, jeśli nie pociągniemy tego procesu dalej. Wymaga to pracy od nas samych. Może słowo „praca” kojarzy się z czymś trudnym, jednak wszystko zależy od naszego nastawienia czym jest dla nas praca (temat na kolejny artykuł). Praca nad sobą sprawia wielką frajdę, jest czymś przyjemnym, bo w końcu robimy dla siebie dobrze, dbamy o siebie, stan swojej psychiki, pomagamy sobie.

Pamiętam, jak przeczytałam, że oświecenie nie istnieje… Był to dla mnie szok, ale ciągle zadawałam sobie pytanie „ale… jak to?”, dopiero po jakimś pół roku doszłam do tego, że to prawda. Oświecenie nie istnieje. Jest tylko proces rozwoju, a samo przebudzenie ma przebieg indywidualny i może być zarówno czymś nagłym, jak i niemal nieodczuwalnym, może trwać kilkanaście lat, a może kilka minut. W rozwoju duchowym jest bardzo wielka indywidualność i rozpiętość dostępnych rozwiązań. Każdy człowiek jest inny, nie należy się porównywać, co często wiele osób robi, sama też tak robiłam na początku. Szukaj informacji, dochodź własnej prawdy, ale nie szukaj wielkich podobieństw między Tobą, a innymi, ponieważ jesteś jedyny/a w swoim rodzaju i nie ma drugiej takiej samej istoty. 🙂

Niszczenie siebie przy pomocy innych

Często wydaje się nam, że ktoś nas niszczy, nie daje nam żyć, spowalnia, osłabia.

To nieprawda, to tylko wymówka dla samych siebie – „To on mnie demotywuje!”. Posługując się tym schematem dajemy sobą rządzić, wierzymy w czyjeś słowa, zamiast w siebie, swoją siłę. Nie dajemy rady, bo nie jesteśmy przekonani o nas samych, własnym Ja. Przykładowo, mamy jakiś pomysł, ale z zewnątrz słyszymy same negatywne opinie „eee nie dasz rady, jesteś zbyt głupi, wiesz ile z tym problemów? Musiałbyś zrobić to, to i to, a tego się nie da…” i… zaczynamy w to wierzyć, dajemy się osłabiać, czyli sami się niszczymy. Takie osoby nie mają zazwyczaj złych intencji, znajdują się po prostu w swoich sztywnych ramach, aktualnie dla nich nie do ogarnięcia.

Wychodząc POZA, rozwijając się, mamy już poszerzony horyzont, zaczynamy dostrzegać schematy, powiązania myślowe. Pozwala nam to przeskakiwać własne granice, ale weźmy pod uwagę, że niestety nie wszyscy w ten sposób myślą i nie jest możliwa całkowita izolacja od świata zewnętrznego i stworzenie własnego. Odizolować się nie da, ale da się radzić sobie z tym, co nas otacza i tylko od nas zależy jak to robimy. Można przyjąć postawę „spod byka”, ale po co, nie o to chodzi w rozwoju. Chodzi o to, by umieć sobie z tym radzić, aby być wystarczająco pewnym siebie, żeby takie uwagi nas nie ruszały, krótko mówiąc – dawać radę robić swoje.

Wydaje się trudne? A więc przekonaj się, że takie nie jest… Kiedy uważasz, że ktoś Cię hamuje, zadaj sobie kilka prostych pytań:

Czy ta osoba ma całkowitą i niepodważalną rację?

Czy rzeczywiście tego się NIE DA zrobić?

Czy problemy są na pewno nie do przejścia? Czy to właściwie są problemy, czy może nowe DOŚWIADCZENIA?

Czy była w moim życiu sytuacja, kiedy ktoś mówił, że nie zrobię czegoś, a ja to zrobiłem/am?

Przypomnij sobie co kierowało Tobą przy wyznaczaniu nowej ścieżki, czemu ma służyć Twój pomysł, czego dotyczy i jak ma służyć Tobie lub innym? Kieruj się pasją, zaangażowaniem i próbuj, RÓB, podejmuj działanie. Sama teoria się nie sprawdza, życie nie jest teorią, nie wierz innym, że czegoś nie potrafisz, przekonaj się o tym jak osiągasz swoje cele!